Call of Duty: Vanguard — recenzja. Powrót do realiów II wojny światowej
Jak wypada kampania singleplayer w nowym Call of Duty?

Sledgehammer Games, autorzy ciepło przyjętego Call of Duty: WWII, nie zrezygnowali z opracowania wątku fabularnego, co na pewno ucieszy zwolenników samotnej rozgrywki. W gatunku strzelanek FPP dodanie przez twórców trybu singleplayer staje się coraz mniej oczywiste — w tym roku zostanie go przecież pozbawiony nowy Battlefield 2042, który wkrótce zadebiutuje na konsolach i PC.
Studio Sledgehammer Games wraca do korzeni serii i to na dwa sposoby. Po pierwsze, w nowej odsłonie znów odwiedzimy świat targany największym konfliktem zbrojnym w historii ludzkości. To jednak nie zarzut, wręcz przeciwnie. W końcu najbardziej udane części Call of Duty traktowały właśnie o II wojnie światowej, nie wyobrażam sobie zatem narzekań fanów cyklu z tego powodu.
Po drugie, fabuła przedstawiana jest w postaci epizodów, które gracz poznaje z perspektywy kilku bohaterów. Miniatury te są zróżnicowane — dość powiedzieć, że oprócz tradycyjnych bitew na dużą skalę dostajemy też bardziej kameralne momenty, a nawet motyw zbliżony do horroru (i nie mam tutaj na myśli trybu Zombie, o którym opowiem później).
{{"collection":{"neonet_product_ids":"363620","forceSaleble":true},"title":"tytul strony","type":"html","template":"special_gridstack_1"}}
Call of Duty: Vanguard — recenzja. Czwarta Rzesza i malownicze retrospekcje

Nowe Call of Duty rzuca nas w bardzo ciekawy moment II wojny: oto najwyżsi oficjele nazistowskiego reżimu dowiadują się o samobójstwie Hitlera. Dalecy są jednak od pospiesznego złożenia broni, ponieważ istnieje pomysł na kontynuowanie myśli nazistowskiej na nieco innych warunkach niż dotychczas. Plany te opisuje tajemniczy Projekt Feniks, którego szczegóły stara się wykraść grupka naszych alianckich bohaterów.
Misja szybko bierze w łeb, przez co oczywiście trafiamy do więzienia. A tam, w przerwach między przesłuchaniem a sesją tortur, poznajemy przeszłość protagonistów w formie grywalnych retrospekcji.
A zgraja bohaterów jest całkiem sympatyczna: Brytyjczyk Arthur Kingsley to szlachetny dowódca oddziału; Rosjanka Polina Petrova doskonale radzi sobie z karabinem snajperskim, Wade Jackson dodaje nieco jankeskiego luzu jako amerykański lotnik, a Australijczyk Lucas Riggs cieszy się jak dziecko przy każdej eksplozji. Samą historię stylizowano na złoty okres amerykańskiego kina wojennego, zatem ton jest podniosły, zakończenie grubymi nićmi szyte, nie będziemy też gnębieni odcieniami szarości moralnych wyborów. Cel jest jasny, a wróg dobrze znany.
Osobowości naszych bohaterów zgrabnie wpisują się w mechaniki poszczególnych wspominkowych epizodów. Przesadnie pewny siebie Wade dostaje lekcję pokory od czarnoskórej Dywizji 92, która uświadamia mu, że nie jest niezniszczalny (co szczególnie daje się odczuć podczas samotnego przemierzania dżungli). Kierowana zemstą Polina stawia na ciche zabójstwa i świetnie porusza się w ciasnych przestrzeniach. Z kolei głośny Lucas zajmuje się materiałami wybuchowymi. Postaci komunikują się ze sobą w trakcie bitew oraz pokrzykują, zagrzewając się nawzajem do walki.
Call of Duty: Vanguard to nie lekcja historii

Jak to zwykle w CoD bywa, wachlarz lokacji, w które rzuca nas gra, jest szeroki: od dymiącego Berlina, przez przestworza bitwy o Midway, po gęstą dżunglę szlaku Numa Numa. Produkcja studia Sledgehammer Games nie jest jednak grą stawiającą na realizm. Nie mam z tego powodu pretensji, w końcu najbardziej przypadł mi do gustu epizod Poliny, która własnoręcznie zabija wszystkich nazistów oblegających zaśnieżony Stalingrad, a na koniec odbywa mrożący krew w żyłach pojedynek z niezniszczalnym hitlerowcem w pomieszczeniu wypełnionym manekinami.
Głównego antagonisty gry, Hermana Freisingera, również nie znajdziemy w książce o dziejach nazistowskich Niemiec. Jasne, że nowe Call of Duty nie próbuje być lekcją historii, tylko generatorem dobrej zabawy — i tym właśnie jest. To mocno filmowe doświadczenie, co potęgowane jest przez świetnie wykonane cutscenki. Znajdziemy w nich popularnych aktorów kina i telewizji, m.in. Stevena Branda z Westworld, ale przede wszystkim Dominika Monaghana, znanego z Władcy Pierścieni i serialu Lost. Jak dla mnie, jego zagubiony i niejednoznaczny Richter kradnie show i przyćmiewa obwołującego się nowym Führerem Freisingera.
Call of Duty: Vanguard (PS5) — nowa generacja strzelanek?

Graficznie gra stoi na wysokim poziomie, mimo że korzysta z nie najnowszego przecież silnika, który napędzał także Call of Duty: Modern Warfare z 2019 roku. Na PS5 nie odczułem znacznych spadków animacji, ani w trybie fabularnym, ani w multiplayerze. Niektóre lokacje naprawdę cieszą oko — moje szczególnie ucieszyły płonące wiatraki Normandii. Przeciwnicy z kolei zachowują się naturalnie, starając się okrążyć protagonistę, wszystko zatem działa, jak należy. Jednak zdarzają się pomniejsze glitche, nie mające większego wpływ na rozgrywkę. Tylko raz natrafiłem na błąd, kiedy zostałem przez grę uwięziony na stanowisku z karabinem maszynowym. Na szczęście po zresetowaniu misji wszystko wróciło do normy.
Chciałbym też skorzystać z okazji i zadać pytanie twórcom gry: dlaczego tresowane psy nazistów w Call of Duty: Vanguard odbierają życie w momencie zetknięcia się gracza z ich zimnymi nosami? Czy walka o przetrwanie w takim przypadku nie powinna trwać nieco dłużej i zakładać chociaż delikatne kąsanie przez pewien czas? Rzecz mocno irytująca i psująca wrażenie immersji.
Call of Duty: Vanguard — recenzja. Tryb multiplayer i Zombie

Najnowsze Call of Duty to oczywiście nie tylko tryb fabularny. Nie da się ukryć, że dla większości graczy to właśnie multiplayer będzie prawdziwym clou programu. A jest on w tym roku odpowiednio zaopatrzony: na premierę otrzymujemy 20 map, z czego 4 przygotowane są dla nowego trybu o nazwie Wzgórze Mistrzów (Champion Hill), w którym kilkanaście niewielkich drużyn pozbawia się nawzajem “żyć” w krótkich potyczkach. Muszę przyznać, jest to dość uzależniające, a największe emocje pojawiają się, kiedy na arenie pozostają tylko dwie grupy.
Obok tradycyjnych trybów (takich jak Deathmatch, Deathmatch Drużynowy, Dominacja, Znajdź i Zniszcz, Zabójstwo Potwierdzone i Umocniony Punkt), nowością jest także Patrol, gdzie bronimy stref w celu zdobycia punktów. Przygotowano też nowy system klanów z osobną ścieżką postępu. Zwolenników destrukcji ucieszy też fakt, że tym razem twórcy przygotowali możliwość niszczenia otoczenia. Co prawda, to tylko z góry ustalone drzwi, okna i słabe punkty budynków, ale zmiana wprowadza powiew świeżości do rozgrywki multiplayer.
Studio Treyarch zapewniło uwielbiany tryb Zombie, (który także przeszedł znaczny lifting), ale nie jest to jeszcze jego ostatnie słowo w tym temacie. Do dostępnych obecnie trybów gry mają dołączyć kolejne, w tym tryb fabularny. Nie ukrywam, że chętnie sprawdziłbym tę niedorzeczną historię (naziści otwierający portal do świata demonów) z innym graczem w kooperacji, której jestem fanem. Na to trzeba będzie jednak poczekać do grudnia. Dla śledzących oś czasu serii: tryb walki z nieumarłymi w Call of Duty: Vanguard prezentuje wydarzenia poprzedzające te z Call of Duty: Black Ops — Cold War z zeszłego roku.
Recenzja Call of Duty: Vanguard (PS5)— jak ocenić nową odsłonę?

Złośliwi mogą twierdzić, że wysoka sprzedaż gier z serii Call of Duty to kwestia wprowadzania ich na rynek pod koniec roku, w czasie świątecznych zakupów. Albo że ma tu zastosowanie prawo inżyniera Mamonia z pamiętnej sceny z Rejsu: najbardziej lubimy te piosenki, które już znamy. A nowa odsłona CoD to jak refren powtarzany od kilkunastu lat w okolicach Świąt Bożego Narodzenia.
Prawda leży pewnie jak zwykle gdzieś pośrodku. Owszem, znamy melodię Call of Duty i słyszeliśmy ją wielokrotnie, ale czy tylu chętnych sięgałoby po nią co roku, gdyby była to melodia fałszywa? To zawsze solidny kawał rozrywki — cykl przyzwyczaił nas do tego przez lata. Jeśli to Twój pierwszy kontakt z serią od dobrych kilku lat, zaskoczy Cię postęp technologiczny, jaki zdążył się dokonać w tym czasie. Jeśli natomiast sumiennie śledzisz kolejne części CoD i znasz je na wylot, poczujesz się jak w domu.
FAQ

Call of Duty: Vanguard — wymagania. Jakie wymagania systemowe ma Call of Duty Vanguard na PC?
Jeśli jako platformę do gry w Call of Duty 2021 wybierasz PC, tutaj możesz zapoznać się z oficjalnymi wymaganiami sprzętowymi podanymi przez producenta. W każdej konfiguracji potrzebny jest system Windows 10 64-bit (najnowsza wersja) lub Windows 11 64-bit (najnowsza wersja), szerokopasmowe łącze internetowe oraz kompatybilność z DirectX 12. Obowiązkowe aktualizacje gry wymagają dodatkowego miejsca na dysku. Opcję strumieniowania zasobów o wysokiej rozdzielczości można wyłączyć w ustawieniach gry.
Wymagania minimalne
Procesor Intel Core i3-4340 lub AMD FX-6300, 8 GB pamięci RAM, 36 GB miejsca na dysku w dniu premiery (tylko tryb wieloosobowy i tryb Zombie) i do 32 GB pamięci podręcznej dla zasobów o wysokiej rozdzielczości, karta graficzna NVIDIA GeForce GTX 960 lub AMD Radeon RX 470 i 2 GB pamięci grafiki.
Wymagania zalecane (60 fps, wysokie ustawienia wszystkich opcji)
Procesor Intel Core i5-2500K lub AMD Ryzen 5 1600X, 12 GB pamięci RAM, 61 GB miejsca na dysku w dniu premiery i do 32 GB pamięci podręcznej dla zasobów o wysokiej rozdzielczości, karta graficzna NVIDIA GeForce GTX 1060 lub AMD Radeon RX 580 i 4 GB pamięci grafiki.
Wymagania profesjonalne (wysokie parametry odświeżania)
Procesor Intel Core i7-8700K lub AMD Ryzen 7 1800X, 16 GB pamięci RAM, 61 GB miejsca na dysku w dniu premiery i do 32 GB pamięci podręcznej dla zasobów o wysokiej rozdzielczości, karta graficzna NVIDIA GeForce RTX 2070/RTX 3060 Ti lub AMD Radeon RX 5700 XT i 8 GB pamięci grafiki.
Wymagania Ultra RTX (wysoka liczba fps w rozdzielczości 4K)
Procesor Intel Core i9-9900K lub AMD Ryzen 9 3900X, 16 GB pamięci RAM, 61 GB miejsca na dysku w dniu premiery i do 64 GB pamięci podręcznej dla zasobów o wysokiej rozdzielczości, karta graficzna NVIDIA GeForce RTX 2070/RTX 3080 lub AMD Radeon RX 6800 XT i 10 GB pamięci grafiki.
Call of Duty: Vanguard — cena. Ile kosztuje nowe Call of Duty?
{{"collection":{"neonet_product_ids":"363618,363619,363621","forceSaleble":true},"title":"tytul strony","type":"html","template":"special_gridstack_1"}}
Najnowsze CoD pojawiło się na rynku w kilku wariantach. Premierowe CoD Vanguard na PC kosztowało 289 zł, natomiast standardowa wersja na konsole — 319 zł (zarówno dla PS4 i PS5, jak i dla Xbox One i Xbox Series X). Grę kupisz na stronie Neonet.
Call of Duty: Vanguard — spolszczenie. Czy w najnowsze Call of Duty można grać po polsku?
Activision zadbało o graczy z Polski. W Call of Duty 2021 zagramy w naszym ojczystym języku. Gra otrzymała pełne spolszczenie: napisy oraz dubbing.
Call of Duty: Vanguard — opinie. Jakie oceny zbiera FPS od Sledgehammer Games?
Nowe Call of Duty jest oceniane głównie pozytywnie. W chwili pisania tego artykułu jego ocena na stronie agregatora recenzji Metacritic wynosiła 75/100 punktów.
