NeonetNeonet
Wszędzie
Wszędzie
Telewizory i audio
Duże AGD
AGD do zabudowy
Małe AGD
Smartfony i zegarki
Komputery
Gaming
Sport
LEGO
Dom i ogród

Horizon Forbidden West — recenzja. Czy to najlepsza gra na PS5?

Autor artykułu: Sebastian Deli
Sebastian Deli
Zaktualizowano:
Na ten tytuł czekały z niecierpliwością rzesze fanów PlayStation. Sytuacja pandemiczna na pewno nie pomogła: pierwotna premiera Horizon Forbidden West w 2021 roku nie doszła do skutku. Na szczęście przesunięcie daty nie było znaczne i w lutym 2022 kontynuacja hitu Sony z PS4 – Horizon Zero Dawn – ujrzała światło dzienne. Jaka jest nowa odsłona serii? Przed Wami Horizon Forbidden West — recenzja wersji na PS5.

Co się zmieniło od czasu Horizon Zero Dawn?

Horizon 1

Pierwsza część Horizon opowiadała historię Aloy, dziewczyny żyjącej w postapokaliptycznej przyszłości, gdzie podzielona na plemiona ludzkość musi walczyć o przetrwanie z mechanicznymi zwierzętami, będącymi wizytówką serii. Przygodę z 2017 roku wieńczyła zwycięska walka ze sztuczną inteligencją imieniem Hades, ale, jak się okazuje, świat znów potrzebuje ratunku. 6 miesięcy po wielkiej bitwie Aloy wciąż ma pełne ręce roboty: ziemię zaczyna pokrywać rdza niszcząca życie, a zwycięstwo nad Hadesem nie zniwelowało wrogości maszyn. Dzielna dziewczyna wyrusza więc na Zakazany Zachód, gdzie ma znaleźć odpowiedzi na wszystkie jej pytania.

Jeśli zastanawiasz się, czy musisz znać fabułę pierwszej części Horizon z PS4 (i ku rozpaczy „ultrasów” Sony także z PC), aby dobrze bawić się przy drugiej, spieszę donieść, że nie jest to konieczne. Jednak zdecydowanie warto się z nią choćby pobieżnie zapoznać. We wprowadzeniu do Forbidden West znajduje się skrót wydarzeń z „jedynki”, ale z powodu nagromadzenia wątków i twistów należy nazwać go telegraficznym.

Bez znajomości historii z Zero Dawn ani nie rozpoznamy przyjaciół bohaterki, którzy teraz dostają dużo więcej czasu ekranowego, ani nie dostrzeżemy zmiany, jaka zaszła w samej Aloy. Z nieśmiałej, szukającej swojego miejsca na świecie dziewczyny stała się rozpoznawalną nawet na tytułowym Zakazanym Zachodzie personą. Wiele napotkanych osób nazywa ją „Zbawczynią” — wieść o jej zwycięstwie nad Hadesem dotarła do odległych krain. Teraz młoda wojowniczka musi stawić czoła nie tylko nowym zagrożeniom, ale także nowym oczekiwaniom i nieznanej wcześniej presji.

{{"collection":{"neonet_product_ids":"363869,363872,363884","forceSaleble":true},"title":"tytul strony","type":"html","template":"special_gridstack_1"}}

Horizon Forbidden West — recenzja. Znana formuła z porcją nowości

Horizon 2

Nowe Horizon można spokojnie nazwać przedstawicielem niewielkiej grupy sequeli doskonałych. Właściwie każdy aspekt gry został odpowiednio dopracowany lub rozwinięty. Znów dostajemy otwarty świat, tym razem jednak jeszcze większy, podlegający zmianom pogody i cyklu dnia. Na pokonanie czekają też nowe rodzaje maszyn, a urozmaicony wachlarz umiejętności i pułapek do wytwarzania dodaje pojedynkom wirtuozerii (6 drzewek umiejętności zamiast 4 z pierwowzoru).

Korzystanie z nowych zdolności na pewno się przyda, bo dla większości zwierzokształtnych przeciwników Aloy jest dość łatwym celem — często na dwa, trzy trafienia. Nie zdziwiłbym się więc, gdyby większość graczy przechodziła Forbidden West, korzystając głównie z łuku, a mniej z wielofunkcyjnej włóczni.

Eksploracja także nabrała kolorów: wspinaczka rodem z Uncharted lub Assassin’s Creed jest wciąż obecna, ale dość szybko do naszej dyspozycji oddana zostaje tarcza, która protagonistce służy jako lotnia. Dzięki niej znacząco skraca się czas zejścia z wysoko położonych punktów, a także otwiera się możliwość dotarcia do miejsc inaczej niedostępnych.

Jako miłośnik przygód jednoosobowych nastawionych na fabułę cieszę się też z rozbudowanego scenariusza. Ciekawa historia z Zero Dawn rozwija się tutaj w niespodziewanych kierunkach — widać, że twórcy starali się przebić twisty pierwszej części.

Wszystko jest tu lepsze, także obsada. Do nagrodzonej Złotym Joystickiem za pracę nad poprzednią odsłoną gry aktorki głosowej Ashly Burch i Lance’a Riddicka (Charon z Johna Wicka) dołączają kolejne gwiazdy: Angela Basset jako Regalla (Ramonda z Czarnej Pantery) oraz Carrie-Ann Moss (Trinity z Matriksa). Polski dubbing też wypada bardzo przyzwoicie, jednak przy tak doborowej obsadzie prosto z Hollywood polecam grać w oryginale, z polskimi napisami. Szczególnie, że w porównaniu z Zero Dawn dialogów jest tutaj dużo więcej.

Horizon Forbidden West — od przybytku głowa nie boli?

Horizon 3

Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych minusem podejścia „więcej, lepiej” może być rozmiar Horizon Forbidden West. Poradnik do gry w pewnych przypadkach okazuje się niezbędny, by ukończyć tytuł na 100%. Mapa znów upstrzona jest znakami zapytania, zwiastującymi poboczne misje. Zdarzają się też te najprostsze, z rodzaju „pocztowych”, jednak ich zdecydowana większość to wciągające mini-fabuły, odkrywające folklor, florę i mechaniczną faunę przemierzanego świata. Poza tym, w tak olśniewającym świecie każde dodatkowe zajęcie to także pretekst do chłonięcia tej unikatowej artystycznej wizji.

Znaczącym dodatkiem jest też baza wypadowa, którą możemy rozwijać. A wzorem m.in. japońskich produkcji RPG pokroju Final Fantasy XV czy serii Tales, istnieje też możliwość przygotowywania i spożywania posiłków wpływających pozytywnie na Aloy. Aktywności jest od zatrzęsienia — najbardziej zakochani w przepięknym świecie Horizon Forbidden West spędzą w nim dziesiątki, a nawet setki godzin. I wcale im się nie dziwię.

Horizon Forbidden West i wizualny przepych

Horizon screen

Nowa historia Aloy została okraszona nieprzeciętną oprawą. Już pierwsza część gry robiła ogromne wrażenie, jednak to, co tym razem udało się osiągnąć studiu Guerrilla Games, to inna para kaloszy. Poziom szczegółowości dosłownie przytłacza, a efekty świetlne, jakość tekstur i same projekty lokacji oraz animacje postaci to temat na osobną rozprawkę.

Efekt jest oszałamiający. Dość powiedzieć, że Zero Dawn na PS4 wygląda przy Forbidden West na PS5 jak uboga krewna. Pójdę o zakład, że po grze w nowy Horizon Wasze galerie zrzutów ekranu też będą pękać w szwach. Przemyślany, kolorowy i naprawdę urzekający świat stworzony przez twórców aż prosi się o jeszcze jedną fotkę.

Grom tak przecudnej urody zwykle jesteśmy w stanie wiele wybaczyć — czy tutaj jest podobnie? I przede wszystkim czy jest co wybaczać? Skutki uboczne powstawania Horizon Forbidden West w czasach globalnej pandemii da się czasem odczuć. Ale na sporadyczny pop-up (niespodziewane pojawianie się) obiektów, bardzo rzadko spotykane lewitowanie postaci czy inne pomniejsze glitche machnąłbym ręką przy każdej grze tych rozmiarów. Mimo to twórcy już wydają poprawki i obiecują kolejne.

Do wyboru otrzymujemy dwa tryby graficzne, do czego gry na konsole zdążyły nas przyzwyczaić. Ja zdecydowałem się na wydajnościowy, ponieważ zależy mi na płynności, jaką daje rozgrywka w 60 klatkach na sekundę. Tryb jakościowy pozwala na uzyskanie niezwykle ostrych tekstur i krawędzi obiektów, jednak zmniejsza liczbę klatek do 30. Bez względu na to, który wariant wybierzecie — gra prezentuje się fenomenalnie. To prawdopodobnie najlepiej wyglądający obecnie tytuł konsolowy. Czapki z głów.

Posiadacze PS4 też nie mają się czym martwić. Twórcy gry zadbali, aby ograniczenia sprzętowe starszej siostry PS5 nie uniemożliwiały satysfakcjonującej rozgrywki. Najbardziej odczuwalną różnicą między wersjami na obie generacje są długości loadingów. Grając na PlayStation 5, zapomniałem, co to znaczy wczytywanie. Immersję pogłębiały też haptyczne wibracje i adaptacyjne triggery kontrolera DualSense, dzięki którym można poczuć napięcie wirtualnej cięciwy czy opór stawiany przez wyważane drzwi.

Horizon Forbidden West — recenzja. Podsumowanie

Horizon 5

Trudno się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że Forbidden West to tak naprawdę Horizon Zero Dawn 2. To prawda, dostajemy więcej tego, co widzieliśmy w części pierwszej, ale w udoskonalonej formie i oszałamiającej oprawie godnej miana nowej generacji. Jednak jeśli tak mają wyglądać bezpieczne sequele wszystkich ekskluzywnych tytułów, jestem jak najbardziej na tak. A przytłaczająca większość pozytywnych recenzji nowej przygody Aloy oznacza, że nie jestem w tym podejściu osamotniony.

Pozostaje tylko dać się zanurzyć w tym unikatowym wirtualnym świecie i czekać na wysyp nagród branżowych dla produkcji na koniec roku. A jeśli macie znajomych wciąż wyznających wyższość pecetów nad konsolami, zaproście ich do siebie na pokaz możliwości sprzętu Sony. Horizon Forbidden West to zdecydowanie nowa wizytówka PS5.

FAQ

Horizon 6

Horizon Forbidden West — cena

Nowa odsłona hitu od Guerilla Games została wydana w kilku wersjach. To tytuł ekskluzywny na konsolę Playstation z wewnętrznego studia Sony, dlatego podstawowa edycja kosztowała w dniu premiery 339 zł.

Oprócz standardowej wersji gry, na rynku dostępne są także:

— Horizon Forbidden West Edycja Specjalna zawierająca steelbook, mini artbook i cyfrową ścieżkę dźwiękową,

— Horizon Forbidden West Edycja Kolekcjonerska z zawartością Edycji Specjalnej, figurkami Tremotuska i Aloy oraz dodatkową zawartością cyfrową do odblokowania w grze,

— Horizon Forbidden West Edycja Regalla, czyli najbogatsze wydanie: oprócz zawartości Edycji Kolekcjonerskiej znajdziemy tam pudełko wystawowe, figurkę Regalla Tremotusk z Wojownikami Tenakth, repliki elementów Machine Strike: Clawstrider i Sunwig, replikę projektora Focus ze stojakiem, mapę na płótnie oraz dwie  pocztówki.

Horizon Forbidden West — wymagania

Aby cieszyć się rozgrywką najnowszej odsłony serii Horizon, trzeba posiadać konsolę PlayStation 4 lub PlayStation 5. Forbidden West w wersji z dnia premiery zajmuje na dysku ok. 98 GB, nie licząc wielkości późniejszych aktualizacji.

Horizon Forbidden West — premiera

Jeśli nurtuje Cię pytanie, kiedy premiera Horizon Zero Dawn 2 wreszcie nastąpi, Twoje oczekiwanie dobiegło końca. Premiera Horizon Forbidden West, pierwotnie planowana na końcówkę roku 2021, miała miejsce 18 lutego 2022.