Kirby and the Forgotten Land — recenzja. Różowy odkurzacz wkracza do pierwszej ligi Nintendo
Przesłodka przygoda w settingu The Last of Us

Zaczyna się dość nietypowo, nawet jak na standardy serii. Nasz różowy protagonista zostaje ni stąd ni zowąd porwany przez międzywymiarową szczelinę do świata, który na pierwszy rzut oka wygląda na postapokaliptyczny. Kraina, w której roślinność zapanowała nad budynkami ze szkła i betonu przywodzi na myśl serię The Last of Us lub film „Jestem Legendą” z Willem Smithem.
Jednak nie jest to ten sam przygnębiający klimat, wręcz przeciwnie — wesoła muzyka, jaskrawe kolory i urocze projekty postaci nadają rozgrywce znajomy, beztroski ton. Zaraz później mamy pokaz nowej umiejętności różowej kulki. Aby skuteczniej uciekać przed wrogiem, Kirby połowicznie połyka samochód (to trzeba zobaczyć), po czym jest w stanie nim zaskakująco szybko poruszać. Dotychczas nasz bohater całkowicie pochłaniał obiekty — od teraz umie też trzymać je w „ustach”, komicznie się na nich rozciągając, co nazwano mouthful mode.
Z tego, co widać po reakcji fanów w mediach społecznościowych, nowa zdolność została bardzo ciepło przyjęta. W produkcji zobaczymy ją tylko w wybranych przez twórców momentach (nie na wszystkim umiejętność da się wykorzystać), jednak efekt zawsze jest przezabawny i odkrywa nową mechanikę lub sposób sterowania protagonistą. Polecam sprawdzić, jak Kirby przeistacza się w szybowiec, wagonik na rollercoasterze, pachołek lub automat z napojami. Mam nadzieję, że ten komiczny dodatek pozostanie w serii na dobre.
{{"collection":{"neonet_product_ids":"341996,368263,341997","forceSaleble":true},"title":"tytul strony","type":"html","template":"special_gridstack_1"}}
Kirby and the Forgotten Land to najlepszy Kirby od lat

Kirby w swojej gamingowej karierze widział już wszystko. Zaczynał 30 lat temu jako zlepek kilku pikseli w 2D, pamięta rewolucyjne przejście gamingu w trójwymiar, a także nie tak znowu dawny przeskok do technologii HD. Za każdym razem jednak gry z tej serii pozwalały na poruszanie się jedynie w dwóch wymiarach. To decyzja podyktowana najpewniej filozofią maksymalnej przystępności, która przyświeca deweloperom cyklu od samego początku.
Najnowsza odsłona cyklu to zdecydowany krok w nowym kierunku: oto po raz pierwszy w historii Kirby ma możliwość poruszać się w trzech wymiarach (prawa gałka kontrolera może jednak pozostać nieużywana, kamera jest prowadzona przez konsolę). Dla twórców oznaczało to nie tylko potrzebę przepisania ruchu naszej różowej kulki o dodatkową oś, ale także okazję do dodania zupełnie nowych mechanik, których próżno szukać w poprzednich częściach serii.
Do znanych z innych odsłon umiejętności, które Kirby może absorbować ze swoich przeciwników (w większości klasyki, takie jak miecz, bumerang, wiatr, ogień czy lód) dochodzą dwie zupełnie nowe, czyli możliwość strzelania z dubeltówki i korzystania z wiertła. Broń palna pozwala na trafianie wrogów ze znacznej odległości — dla zachowania familijnego klimatu Kirby strzela gwiazdkami, nie nabojami — a wiertło daje możliwość przemieszczania się pod ziemią niczym kret.
Kirby and the Forgotten Land — recenzja. Powiew świeżości

To nie koniec nowości. Najszybciej rzucającą się w oczy zmianą jest dodanie wcześniej wspomnianego mouthful mode. Odkrywanie, co jeszcze jest w stanie objąć sobą Kirby, było źródłem niekończącej się frajdy i pozwalało często na zebranie większej ilości znajdziek. Wbrew początkowym przeczuciom mediów, że nowe przygody kultowego bohatera będą grą z otwartym światem, Kirby 2022 to platformer z etapami o wyraźnym początku i końcu, jednak w nowym środowisku 3D.
Jak na platformówkę Nintendo przystało, Kirby and the Forgotten Land zbieractwem stoi. Co prawda da się przejść grę na szybko w kilka godzin, przebiegając od bossa do bossa, jednak w ten sposób przegapi się mnóstwo atrakcji. Zbieranie dodatkowych figurek czy stworków Waddle Dee, poukrywanych w sekretnych miejscach lub przyznawanych za wykonywanie questów, pozwala rozbudowywać hub-miasto, kolejną nowość dla serii. Na początku dostaniemy w nim dostęp tylko do kina, ale później pojawi się restauracja, gdzie można zjeść i odzyskać zdrowie lub zagrać w kulinarną minigierkę, miejsce do łowienia ryb czy też budynki kryjące w sobie inne aktywności.
Z kolei wykonywanie pobocznych wyzwań na czas znajdowanych przy eksploracji mapy daje walutę do ulepszania umiejętności w miasteczku, czego nie można było zrobić w poprzednich częściach. Dzięki temu pochłaniane zdolności mają szansę stać się nie tylko bardziej widowiskowe, ale także bardziej zabójcze. Malutki mieczyk zamieni się w ogromną broń, a niewielki wir w wielkie tornado. Przy okazji zmieni się też wygląd Kirby’ego (w korkowym kapeluszu w stylu safari jest wyjątkowo uroczy). Nie ma oczywiście nic za darmo, więc możliwość ulepszeń skutecznie zachęca do dokładniejszej eksploracji.
Kirby and the Forgotten Land — familijna rozrywka

Chciałem oficjalnie oznajmić, że nie zgadzam się z pojawiającą się niekiedy krytyką poziomu trudności i długości tej przeuroczej gry. Produkcje z Kirbym zawsze były przeznaczone dla młodszego odbiorcy, a wyzwania w nich przygotowane — dostosowane do jego możliwości motorycznych i poznawczych. Dlatego dziwi mnie spotykane czasem w recenzjach (od wielu lat) narzekanie, że gra jest za łatwa.
Powiem więcej. Całą przygodę ukończyłem ze swoją lepszą połową, która grywa raczej od święta, do tego najczęściej w platformery 2D. Mogę więc z całą stanowczością polecić Kirby and the Forgotten Land tym, którzy szukają produkcji dla par — my bawiliśmy się świetnie (mimo że drugi gracz musi się trzymać cały czas dość blisko pierwszego). Graliśmy na poziomie Wild Mode (czyli normalnym), który pod koniec potrafił nawet czasem sprawić kłopot.
Do wyboru jest jeszcze łatwiejszy Spring-Breeze Mode, co sprawia, że nowy Kirby to idealna pozycja dla chcących zagrać z dzieckiem czy młodszym rodzeństwem bez frustracji. Przykładem na to, jak bardzo bezpieczna to gra niech będzie fakt, że nawet bomby wrzucane do wody unoszą się na tafli dzięki kołom ratunkowym. Takie same koła automatycznie pojawiają się wokół postaci, którymi kierujemy, gdy wskoczą do morza. Słodziutkie, prawda?
Kirby and the Forgotten Land — recenzja. Czy warto dać szansę tej różowej kulce?

Odpocząłem przy Kirby and the Forgotten Land. Premiera produkcji idealnie wpisała się w wydawniczy kalendarz. Na pewno wielu graczy, tak jak ja, potrzebuje odsapnąć po ogromnych, wymagających grach pokroju Elden Ring czy Horizon Forbidden West. Nowe przygody uroczego odkurzacza to dla nich doskonała odskocznia.
Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że to najlepszy Kirby, kropka. Nie rezygnuje z przystępności, z jakiej znana jest seria, a jednocześnie tętni kreatywnością. Screeny tego do końca nie oddają, bo gra najlepiej prezentuje się w ruchu, ale graficznie to naprawdę ładna i pieczołowicie przygotowana produkcja.
Projekty etapów to najwyższa półka platformerów, a różnorodne mechaniki, od fechtunku z tarczą po szalony mouthful mode, nie pozwalają się nudzić. Dlatego nowe przygody różowej kulki planujemy z żoną „wymaksować”, starając się odszukać wszystkie znajdźki — tak jak robimy to zazwyczaj przy okazji premier kolejnych platformówek od ojców Mario. Kirby, witaj w pierwszej lidze Nintendo.
FAQ

Czy Kirby and the Forgotten Land to gra odpowiednia dla dzieci?
Jak najbardziej. Nowe przygody Kirby’ego to pogodna, kolorowa i przystępna gra, w której na pewno odnajdą się także najmłodsi. Posiada też tryb multiplayer dla dwóch osób, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby zagrać z dzieckiem czy młodszym rodzeństwem.
Kirby and the Forgotten Land — cena. Ile kosztuje nowy Kirby?
Cena najnowszej odsłony gier z różowym stworkiem w dniu premiery wynosiła 239 zł.
Kirby and the Forgotten Land — data premiery. Kiedy premiera gry Kirby?
Fani Kirby’ego nie muszą już dłużej czekać: premiera Kirby and the Forgotten Land miała miejsce 25 marca 2022.
Kirby and the Forgotten Land — wymagania. Czy nowy Kirby to tytuł ekskluzywny?
Kirby and the Forgotten Land, podobnie jak poprzednie części serii, to tytuł ekskluzywny dla Nintendo Switch.
