The Quarry – recenzja. Czy warto wybrać się do Hackett’s Quarry?
The Quarry – gra, która czerpie z kina pełnymi garściami

Nieprzypadkowo na wstępie recenzji nawiązałam do filmowych slasherów. The Quarry wykorzystuje bowiem schematy doskonale znane z takich kultowych tytułów jak Koszmar minionego lata, Halloween czy Krzyk. Ciemny las oddalony wiele kilometrów od cywilizacji, grupa nastolatków i niesprecyzowane zagrożenie, które może doprowadzić bohaterów do krwawego końca. Brzmi znajomo?
W grze możemy sterować każdym z dziewięciorga nastoletnich wychowawców z Hackett’s Quarry. Dzięki temu, że postaci jest aż tyle, dużą frajdę sprawia rozgrywka w trybie multiplayer, o czym sama się przekonałam. Przeszłam grę razem z moją wierną gamingową ekipą – jako że była nas trójka, mogliśmy niemal po równo podzielić postacie między siebie (jednego z bohaterów nie można przydzielić przed rozpoczęciem). Nie oznacza to jednak, że regularnie zmienialiśmy się przy padzie.
Niestety The Quarry, podobnie jak Until Dawn, dzieli grywalnych bohaterów na pierwszo- i drugoplanowych. Być może ze względu na fabułę jest to nieuniknione, ale z punktu widzenia graczy może być nieco frustrujące, jeśli zależy wam na równym podziale „czasu antenowego”. Dla mnie nie był to duży kłopot, bo równie dobrze bawiłam się zarówno grając, jak i patrząc na zmagania innych. Jeżeli przy konsoli jesteś raczej samotnym wilkiem i wolisz chłonąć historię w pojedynkę, możesz zdecydować się na tryb single player. Istnieje także opcja multiplayera online, w którym możemy grać ze znajomymi przez sieć.
{{"collection":{"neonet_product_ids":"369978,369977","forceSaleble":true},"title":"tytul strony","type":"html","template":"special_gridstack_1"}}
W kogo wcielisz się w The Quarry? Postacie zaskakują różnorodnością

Nasza dziewiątka bohaterów to ciekawa mieszanka, w której ścierają się charaktery, niekiedy skrajnie różne. W grze poznajemy bowiem przebojową influencerkę Emmę, wrażliwą artystkę Abigail, bezpośrednią i bezkompromisową Kaitlyn, imprezowicza Jacoba, outsidera Ryana, nieśmiałego i spokojnego Nicka oraz obdarzonego sporym poczuciem humoru Dylana. Nieco z boku pozostają Laura i Max, których po prologu spotykamy dopiero w drugiej połowie historii. Wbrew pozorom ich udział w rozgrywce nie jest jednak marginalny – odważna dziewczyna z każdym kolejnym rozdziałem, a tych mamy w grze dziesięć, wyrasta na jedną z kluczowych bohaterek.
Nie można zapomnieć także o niegrywalnych postaciach drugoplanowych, które również potrafią zabłysnąć. Wśród nich szczególnie wyróżnia się złowrogi szeryf Travis, którego mistrzowsko sportretował Ted Raimi. Intrygująco wypada również Grace Zabriskie jako tajemnicza Eliza.
Między postaciami obserwujemy dokładnie takie relacje, jakich spodziewalibyśmy się w prawdziwym życiu – niektórzy ze sobą romansują, inni zaś popadają w konflikty. Decyzja o tym, jak postacie poradzą sobie ze swoimi uczuciami, należy oczywiście do nas. Warstwa obyczajowa to dodatkowy smaczek, jeśli gramy w kilka osób – w takiej sytuacji bowiem nie tylko od Ciebie zależy, jak potoczy się historia miłosna jednego z Twoich bohaterów.
The Quarry dobrym aktorstwem stoi

Jakie znane nazwiska pojawiły się w The Quarry? Obsada jest co prawda nieco mniej gwiazdorska niż w Until Dawn, gdzie pojawił się m.in. późniejszy laureat Oscara Rami Malek, ale wśród aktorów nie zabrakło kilku znanych nazwisk. W Kaitlyn wciela się Brenda Song, którą większość mojego pokolenia kojarzy z kultowego Nie ma to jak hotel. Rolę Abigail odegrała zaś Ariel Winter, gwiazda serialu komediowego Współczesna rodzina. Twórcy gry postanowili ponadto puścić oko do fanów horrów i w roli właściciela ośrodka Hackett’s Quarry obsadzili Davida Arquette znanego z serii Krzyk.
Aktorzy radzą sobie bardzo dobrze – każdy z nich wiarygodnie odtwarza swoją postać zgodnie z cechami przypisanymi na początku gry. Wśród grywalnych postaci błyszczą zwłaszcza Miles Robbins w roli Dylana oraz Siobhan Williams portretująca Laurę.
{{"collection":{"neonet_product_ids":"369979,369980","forceSaleble":true},"title":"tytul strony","type":"html","template":"special_gridstack_1"}}
Tajemnice The Quarry. Fabuła trzyma w napięciu

Fabuła The Quarry z pozoru wydaje się przewidywalna. Przyznaję, że już w prologu domyśliłam się, z jakim zagrożeniem będą musieli zmierzyć się bohaterowie. Twórcy jednak niespecjalnie je przed nami ukrywają – jednego z antagonistów spotykamy już w prologu. Nie uważam jednak, aby to była wada. Gra twórców Until Dawn ma w sobie tyle mniejszych i większych zwrotów akcji, że nie brakuje w niej zaskoczeń.
Konwencja fabuły wydaje się prosta i bazuje na doskonale znanym schemacie – grupa nastolatków zostawiona sama sobie w miejscu odciętym od świata musi radzić sobie z tajemniczymi wydarzeniami, co w końcu zamienia się w walkę o życie. Trzeba jednak przyznać, że opowieść jest świetnie przemyślana. Każda z postaci ma w niej swój udział, a wszystkie wątki zazębiają się w finale. Co łączy dwójkę zaginionych nastolatków, obwoźny cyrk, tajemniczych myśliwych i ponurego policjanta? Twórcy odkrywają karty rozdział po rozdziale, zostawiając nam po drodze drobne podpowiedzi, abyśmy mogli sami pogłowić się nad tym, co właściwie dzieje się tej sierpniowej nocy.
Jedyny słabszy punkt historii to 7. rozdział, który w przeważającej części toczy się w tym samym miejscu i obejmuje perspektywę jednej postaci. Otrzymujemy w niej wyjaśnienia niuansów, których mogliśmy się już domyślić wcześniej, przez co rozgrywka staje się monotonna. Na szczęście kolejne fragmenty gry wynagradzają ten czas z nawiązką. Poza główną fabułą poznajemy również historię wiedźmy z Hackett’s Quarry, czyli widma stanowiącego część miejscowej legendy. Choć opowieść o kobiecie zdaje się pierwotnie nie mieć związku ze zmaganiami nastolatków, z czasem zaczyna się mocno zazębiać z wydarzeniami feralnej nocy w ośrodku kempingowym.
Jak uniknąć śmierci w Hackett’s Quarry? Zdaj się na refleks i intuicję

O ile w przypadku horrorów na dużym ekranie możemy być tylko biernymi obserwatorami, o tyle gra pozwala nam zadecydować o losie postaci i zapobiec najbardziej tragicznemu scenariuszowi. The Quarry wciąż jednak ma w sobie wiele z filmu. To dokładnie taki tytuł, jakiego moglibyśmy się spodziewać po studiu Supermassive Games, czyli survival horror przypominający interaktywny film. Nasze akcje w grze polegają głównie na podejmowaniu decyzji – w ten sposób kierujemy dialogami oraz zachowaniem bohaterów. Mechanika wygląda więc tak samo jak w Until Dawn, czyli poprzedniej wysokobudżetowej grze twórców z 2015 roku.
Im dalej w las (tudzież fabułę), tym większe znaczenie mają nasze decyzje. Brzmi stresująco? I takie właśnie jest, zwłaszcza gdy masz świadomość, że jedno niewłaściwe kliknięcie może zakończyć żywot Twojej postaci. Dla osób, które chcą poznać historię rozgrywającą się w Hackett’s Quarry, ale wolą uniknąć nerwów, twórcy przygotowali tryb filmowy, w którym losy nastolatków toczą się według automatycznego scenariusza.
Aby nastolatkowie wyszli cało z opresji, musimy prawidłowo wykonywać Quick Time Eventy, czyli szybkie akcje polegające na wciskaniu klawiszy na padzie w odpowiednich momentach. Tutaj liczy się przede wszystkim refleks – spóźnione przesunięcie gałki może skończyć się dla bohatera tragicznie. Ciekawą mechaniką jest wstrzymywanie oddechu polegające na przytrzymywaniu przycisku „X”, w czasie gdy postać ukrywa się przed niebezpieczeństwem. W wersji na PS5 wibracje pada DualSense zapewniają dodatkowy efekt zwiększający napięcie!
Zaufaj kartom tarota, aby przetrwać

O przeżyciu nocy w Hackett’s Quarry może też zadecydować spostrzegawczość. Polecam zbierać wszystkie obiekty, na które natrafisz, nawet jeśli wydają się nieprzydatne. Podczas rozgrywki sama byłam świadkiem, jak pozornie nieistotny przedmiot znaleziony w 1. rozdziale uratował życie bohatera w finale. Warto mieć oczy dookoła głowy zwłaszcza w kwestii kart tarota poukrywanych w losowych miejscach. Dzięki nim mamy szansę poznać skrawek przyszłości podczas przerywników między rozdziałami. Jedna z kart pozwoliła nawet uratować moją postać przed brutalnym końcem, więc gorąco polecam je zbierać.
Fani poprzedniej produkcji Supermassive Games zapewne zastanawiają się, czy The Quarry można nazwać Until Dawn 2. Fabularnie gra nie ma nic wspólnego z poprzednią produkcją twórców, lecz jest nazywana jej duchowym następcą. Jeśli pamiętasz mechanikę z Until Dawn, w Hackett’s Quarry poczujesz się jak w domu.
Ile godzin potrzeba, żeby przejść The Quarry? Czas gry zależy od Ciebie

Twórcy wskazują, że przejście The Quarry zajmuje średnio 10 godzin. W moim przypadku rozgrywka trwała o 2 godziny dłużej, jako że razem z przyjaciółmi zwiedziliśmy każdy zakamarek mapy w poszukiwaniu przydatnych przedmiotów.
The Quarry – cena. Ile kosztuje gra na poszczególne platformy?
Ceny The Quarry w dniu premiery na poszczególnych platformach wynosiły:
- 299 zł na PS5 i Xbox Series X,
- 279 zł na PS4 i Xbox One,
- 269 zł na PC.
The Quarry – recenzja. Czy warto wybrać się do Hackett’s Quarry?

Moja przygoda w Hackett’s Quarry naprawdę mroziła krew w żyłach. Choć gra ma swój słabszy moment w postaci 7. rozdziału, w ogólnym rozrachunku zapewnia masę emocji. Bohaterowie mogą stracić życie w efekcie jednej błędnej decyzji, lecz jeśli będziemy kierować się intuicją i wskazówkami zawartymi na kartach tarota, możemy uratować ich wszystkich. Po przejściu gry mamy też możliwość „cofnięcia śmierci”, czyli przewinięcia rozgrywki do feralnego momentu i poprawy sekwencji QTE lub wybrania innej opcji dialogowej. Przyznam, że sama z niej skorzystałam, bo za pierwszym razem nie wszyscy bohaterowie dotrwali do rana.
Czy warto zagrać w The Quarry? Zdecydowanie tak, jeśli lubisz dreszczyk emocji, masz słabość do tajemniczych historii i szukasz ciekawego sposobu na spędzenie kilku wieczorów. Zaproś do gry przyjaciół, a dobra zabawa gwarantowana!
