33. Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier – relacja z wydarzenia
Głośny powrót na Atlas Arenę
Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi to absolutnie obowiązkowe miejsce na mapie do odwiedzenia przez każdego miłośnika rozrywki czy to klasycznej, czy wirtualnej. Organizatorzy nigdy nie zawodzą, bo co roku możemy oglądać tam masę ciekawych prelekcji i przechadzać się między licznymi stanowiskami. I jest na czym zawiesić oko.
Ostatni raz miałam okazję tam być w 2019 roku, gdy wydarzenie odbywało się na hali EC1 w okolicy istniejącej jeszcze Sukcesji. Na tegoroczną edycję festiwalu udałam się z nieukrywaną radością, z drobną różnicą: po raz pierwszy jechałam tam jako wystawca, a nie zwiedzający.
Przygotowania do wydarzenia trwały w najlepsze już na kilka miesięcy wstecz. A kiedy nadszedł wielki dzień wyjazdu, nie mogłam uwierzyć, że po raz kolejny odwiedzę Atlas Arenę. Pandemia wszystkim dała się we znaki. Ostatnie lata nie tylko w branży gier stanęły pod znakiem zapytania. Największe festiwale były zmuszone przekładać swoje eventy na bliżej nieokreślony czas. Choć zeszłoroczne PGA udało się zorganizować, tak ilość stanowisk była mocno ograniczona.
Znajome strony

Około godziny 8 rano w sobotę misterna betonowa hala ukazała się moim oczom. Wśród chłodu i szarości można było dostrzec charakterystyczne czerwono-niebieskie logo Atlas Areny. Pierwsi zwiedzający zaczęli ustawiać się w kolejkę, aby dostać się na teren obiektu. Na mnie czekało wejście numer 26. Szybko przecisnęłam się między dopiero co rozstawiającymi się food truckami i udałam się do środka.
Powrót na halę był niemalże nostalgiczny. Ostatni raz, kiedy festiwal zawitał w progach Atlasu, pamiętam jeszcze z 2018 roku. Szybka weryfikacja, wejściówka, opaska, kilka kroków i za pokaźnych rozmiarów kotarą czekał mnie znajomy widok.
Z zapartym tchem obserwowałam rozciągające się po obiekcie stanowiska. Wystawcy w pośpiechu krzątali się, dopinając swoje kąciki na ostatni guzik. Ogrom dostępnych rzeczy nie przytłaczał, ale sprawił, że chciałam zastanowić się, od czego zacząć. Pomocna okazała się mapa, którą dostawał każdy zwiedzający. W końcu miałam chwilę, aby spokojnie się rozejrzeć, zanim tłum ruszy do stoisk.
Jeszcze więcej atrakcji
W porównaniu do zeszłego roku zwiększono znacznie liczbę stanowisk, bo w tym było ich aż 200. To o 80 więcej niż w 2021. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. W pierwszej kolejności w oczy rzuciło mi się pokaźne stanowisko retro. Oprócz klasyków kina i gier na PSX uwagę przykuwały automaty do gier. Co więcej – jeśli ktoś tylko miał taką chęć, za niemałą sumkę sam mógł sobie taki sprawić.

Planszówki, karty, komiksy, koszulki, przypinki i stoiska komputerowe – Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi od zawsze mi się z tym kojarzył. Fani kina, mangi czy gier mieli na czym zawiesić oko. Każde stanowisko walczyło o uwagę potencjalnego nabywcy, prześcigając się w swojej ofercie. Dla mnie punktem obowiązkowym na festiwalu było odwiedzanie stoiska z akcesoriami Pusheen’a.
Mistrzostwa Polski Bijatyk

Wśród wielu dostępnych na terenie obiektu gier, nasze stanowisko z Tekkenem 7, Mortal Kombat 11 i Guilty Gear Strive, zdało się przyciągnąć uwagę nie jednego przechodnia. Pod pokaźnym szyldem łódzkiego Base Stacku umieściliśmy ponad 30 stanowisk, gdzie chętni mogli sprawdzić się ze znajomymi. Jednak nie to było głównym punktem programu.

Już drugi rok z rzędu miałam okazję prowadzić Mistrzostwa Polski w Mortal Kombat 11. Podczas zmagań gracze walczyli w ostatnich kwalifikacjach, o miejsce w finałowym TOP 8. Turniej uważam za jak najbardziej udany, bo razem z nami na streamie bawiło się 2 tysiące osób!
Prelekcje i wydarzenia na scenie głównej
I tym razem organizatorzy nie zawiedli – Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi był napakowany po brzegi ciekawymi prelekcjami i spotkaniami. Zarówno młodsi, jak i starsi znaleźli tam coś dla siebie.
W trakcie wydarzenia świętowaliśmy 40. Urodziny Commodore 64, jednego z pierwszych ogólnodostępnych komputerów lat 80. O fenomenie domowego centrum rozrywki opowiadali weterani sceny: Bartek Dramczyk i Adam Wacławski. To jednak nie były jedyne okazje do celebracji. Swoje 50-lecie obchodzili Kajko i Kokosz, bohaterowie komiksów Janusza Christy, których pierwsze wydania sięgają już 1972 roku.

Nie zabrakło też ciekawych warsztatów. Początkujący gamedeveloperzy wysłuchali Olgi Kardas, Danki Psuty, Łukasaz Spierewka i Marcin Warszawskiego, którzy chętnie dzielili się swoją wiedzą. Fani rysunku spotkali się z Moniką Filipiak. Prelegentka przekazała chętnym cenne wskazówki dot. tworzenia Mangi dla początkujących.
Wśród zagranicznych gości pojawiła się nie lada gratka dla fanów sagi Star Wars. Ze Stanów Zjednoczonych przyleciał sam Howard Chaykin, twórca kanonicznych komiksów spod szyldu Gwiezdnych Wojen.
W tym samym czasie odbywała się cała masa ciekawych spotkań, że ciężko było mi wybrać, na co się udać. Dodatkowo na scenie głównej nie zabrakło atrakcji. Każdy z prelegentów walczył o uwagę zwiedzających.
Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi – moje wrażenia
Powrót na Festiwalu na Atlas Arenę uważam, za wyjątkowo udany. Spędzony tam czas będę z pewnością dobrze wspominać. Na plus zasługuje zwiększenie liczby atrakcji i stanowisk. Sam ich układ był przemyślany w ciekawy sposób. Strefy podzielono na rozrywkę wirtualną, gry bez prądu, komiksy i gadżety dla fanów różnorakich serii.

Niezwykle cieszyłam się na możliwość uczestniczenia w 50-leciu Kajko i Kokosza. Choć jest to komiks dzieciństwa moich rodziców, zachowali oni część numerów i niejednokrotnie wspominali o zabawnej sadze. Takie wydarzenie zdecydowanie łączy pokolenia.
Mistrzostwa Polski Bijatyk 2022 były równie emocjonujące. Gracze tłumnie przybyli na nasze stanowisko, aby zmierzyć się o oficjalny tytuł. Wraz z Łódzkim Base Stackiem zadbaliśmy o najwyższy poziom rozgrywki.
Z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnej edycji Festiwalu. Po ostatnich latach zdecydowanie brakowało wydarzeń o takiej randze i tu MFKiG nie zawiódł. Każdy znalazł coś dla siebie wśród licznych stanowisk i atrakcji.
