NeonetNeonet
Wszędzie
Wszędzie
Telewizory i audio
Duże AGD
AGD do zabudowy
Małe AGD
Smartfony i zegarki
Komputery
Gaming
Sport
LEGO
Dom i ogród

Crash Team Rumble — recenzja. Bandicoot powraca siać zadymę w wersji online

Autor artykułu: Sebastian Deli
Sebastian Deli
Zaktualizowano:
Crash Bandicoot rozgościł się na dobre na współczesnych konsolach. Najpierw w postaci zestawu odświeżonych platformerów z PS1 z podtytułem N. Sane Trilogy, potem w remaku Crash Team Racing, a na koniec w zupełnie nowej odsłonie: Crash Bandicoot 4: Najwyższy Czas. Gdy gra odniosła sukces, fani spekulowali, co nowego do uniwersum dorzuci Activision — padło na szalony multiplayer. Zapraszam do przeczytania recenzji Crash Team Rumble na PlayStation 5.

Crash Team Rumble – zrzut ekranu

 

Crash Team Rumble — recenzja. Crash, jakiego nie znacie

Kocham Crasha. Nie może być inaczej, jeśli jest się graczem z moim stażem, szczególnie w Polsce. Jako dzieciak w czasach PS1 poznawałem z nim cyfrowy trójwymiar, dorastałem z oryginalną trylogią od Naughty Dog, a skróty w Crash Team Racing poznałem na wylot zanim zdążyłem zagrać w Mario Kart. Dziś breloczek z podobizną Crasha podryguje przy kluczyku do mojego auta. Nic więc dziwnego, że gdy po wielce udanym Crashu 4 (i jakże wymagającym — pozdro dla kumatych) ogłoszono nową odsłonę nastawioną na rozgrywkę multiplayer, serce zabiło mi mocniej.

I nie tylko mi — komentarze rozgrzanej społeczności skupiały się często wokół gry o dźwięcznym tytule Crash Bash. Był to ostatni „Crash”, jaki ukazał się na pierwszym Playstation: zbiór szalonych minigier w trybie wieloosobowym, idealne party game do ogrywania ze znajomymi. Z Crash Bash także spędziłem dziesiątki rozemocjonowanych godzin na PS1, a jakże, i tak jak inni fani serii, zastanawiałem się — czy remake tej właśnie odsłony mieliśmy niedługo dostać w swoje ręce?

Jak się okazało, Toys for Bob otrzymało zadanie przygotowania swojej własnej gry multiplayer w uniwersum Crasha i spółki. O jakość mogliśmy być spokojni od samego początku. Studio wyrobiło już sobie renomę wśród miłośników gier zręcznościowych, tworząc dla Activision produkcje spod szyldu Skylanders, remake trylogii Spyro (Reignited Trilogy) i coś, co można było bardzo łatwo zepsuć: zupełnie nową, czwartą odsłonę serii Crash Bandicoot. Jak pokazała historia, produkcja spotkała się z bardzo ciepłym przyjęciem zarówno graczy, jak i recenzentów, co kazało być spokojnym o jakość nowej części cyklu.

{{"collection":{"neonet_product_ids":"379631,379632,379630","forceSaleble":true},"title":"tytul strony","type":"html","template":"special_gridstack_1"}} 

Crash Team Rumble – zrzut ekranu

 

Crash Team Rumble — gameplay. Jak się w to gra?

Czym zatem jest Crash Team Rumble? To zręcznościowa gra multiplayer typu MOBA, gdzie do walki stają dwie czteroosobowe drużyny zbudowane z postaci doskonale znanych z wielu części serii. Oprócz tytułowego jamraja (nie liska, jak się powszechnie uważa), znajdziemy tu cały przekrój innych bohaterów.

Cel jest prosty: jak najszybciej drużynowo zebrać określoną liczbę owoców Wumpa rozsianych po mapie, zanim zrobią to przeciwnicy. Nie wystarczy jednak samo kolekcjonowanie „jabłek” (gra w żartobliwy sposób przypomina, żeby owoców Wumpa tak nie nazywać): z ładunkiem trzeba jeszcze dobiec do swojej bazy i go zdeponować. Zanim to się stanie, może się naprawdę wiele wydarzyć — tutaj wchodzą do gry dostępne w produkcji klasy postaci oraz dodatkowe power-upy. Ten prosty pomysł najzwyczajniej działa, a z całą plejadą znanych i lubianych postaci z uniwersum daje masę radości. I bardzo szybko włącza się syndrom „jeszcze jednego meczu”.

Po krótkim wprowadzeniu gra rzuca nas w wir zabawy. Od początku każdego meczu online i zachęcającego napisu „Zadyma!”, rozpoczyna się rozbrajający chaos.  Polecam od razu zwracać uwagę na power-upy, które rozsiane są na każdej z map — te najbardziej wartościowe wymagają wspólnego zaangażowania całego zespołu i zebrania sporej liczby znajdziek do aktywacji. Ale kiedy już zostaną odpalone, to nie ma co zbierać — biada drużynie przeciwnej.

Cała ta zadyma działa bardzo płynnie i bez spadków animacji, do czego Toys for Bob zdążyło nas już przyzwyczaić — Crash Team Rumble na PS5 nie sprawił mi żadnych problemów technicznych. A kiedy z meczu wypadał jakiś gracz, zostawał szybko zastępowany innym lub na jego miejsce wskakiwał bot. Wszystko po to, aby radosny chaos mógł trwać nieprzerwanie. Jedno, do czego mógłbym się przyczepić, to dość długie loadingi. Być może to kwestia faktu, że dodano do Crash Team Rumble cross—play i trzeba było czekać na wczytanie się pozycji na starszych sprzętach, jak PS4 czy Xbox One.

Crash Team Rumble – zrzut ekranu

 

Crash Team Rumble — postaci. Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę

W Crash Team Rumble oddano do naszej dyspozycji trzy rodzaje zawodników: Punkciarz, Bloker i Wzmacniacz. Odpowiedni dobór klas w drużynie to już połowa sukcesu (przy ogarniętych przeciwnikach bardzo ciężko będzie wygrać mecz drużyną złożoną z bohaterów jednego rodzaju). Postaci bowiem różnią się statystykami i uzupełniają się wzajemnie. Na start otrzymaliśmy 8 zawodników (z obietnicą zwiększenia ich liczby w nadchodzących sezonach): Crasha, jego siostrę, Coco, połączenie psa dingo i krokodyla — Dingodile’a, jajogłowego Dra Neo Cortexa, jego asystenta Dra Nitriusa Brio, a także znanych z Crasha 4: Tawnę Bandicoot, Dr Nefarious Tropy i Catbat (z sekretnej cutscenki na końcu gry).

Każdą postacią gra się inaczej, dlatego metodą prób i błędów warto znaleźć te, które najbardziej nam pasują w każdej z klas. Punkciarze są zwinni i specjalizują się w zbieraniu owoców wumpa potrzebnych do zwycięstwa, Bloker to typowy „tank” doskonale radzący sobie w zwarciu i robiący największą zadymę, z kolei Wzmacniacz odpowiada za wsparcie drużyny, kolekcjonowanie znajdziek potrzebnych do aktywowania power-upów i kryształów mnożących zbierane owoce.

Wybór odpowiedniej mieszanki jest zatem kluczowy. Wystarczy bowiem, że w naszej bazie, w której składujemy owoce, pojawi się np. Dingodile (potężny Bloker z długim ogonem i równie długim paskiem życia), a trzech Crashów-punkciarzy może sobie nie dać z nim rady mimo wysokiego poziomu zbiorowej charyzmy. Przy wyborze bohatera nie warto więc kierować się jedynie osobistymi upodobaniami, lepiej podejść do tematu bardziej pragmatycznie.

Nie pokusiłbym się jednak o stwierdzenie, że wynik meczu może być już przesądzony „w szatni”. Do tego dochodzi przede wszystkim dobre zgranie ekipy (najlepiej mieć swoich „na słuchawce”), doświadczenie, a także element wprowadzający największy chaos: power-upy na mapach, unikatowe dla każdej z miejscówek. Do moich ulubionych należy statek N. Oxide’a (bossa z Crash Team Racing), maski Uka Uka i Aku Aku czy — robiąca być może największe wrażenie — przemiana w ogromne duchy, mogące odmienić oblicze meczu. Są też mniejsze, wymagające mniej znajdziek, takie jak piłki plażowe czy kule najeżone kolcami, w których możemy się przemieszczać jak chomik. Przyjemne z pożytecznym.
Crash Team Rumble – zrzut ekranu

Crash Team Rumble — nowa zawartość. Czy twórcy będą wspierać grę?

To, co trzyma przy ekranie, to nie tylko charyzmatyczne postaci i wciągająca rozgrywka. Jak w większości gier tego typu, wykonując przygotowane przez deweloperów zadania, otrzymujemy dostęp do nowych przedmiotów kosmetycznych, które pozwalają wyróżniać się na arenie (niektóre naprawdę zmyślne, jak np. dostępna w wersji Deluxe skórka o nazwie „Gra wywaliła się”, która sprawia, że Crash wygląda jak grubo ciosana postać z Minecrafta. Z lubością słuchałem też kolejnych odblokowywanych motywów muzycznych z poprzednich odsłon serii

To nie wszystko. Ledwo zaczął się pierwszy sezon rozgrywek, do Crash Team Rumble wrzucono nową mapę, nową postać (szalony Ripper-Roo w kaftanie bezpieczeństwa), nową moc postaci, a także nowy tryb, w którym między zawodnikami z tej samej drużyny można rozciągnąć płot wysokiego napięcia, co potrafi nieźle namieszać na arenie. W tym samym sezonie do rostera ma jeszcze dołączyć Dr N. Gin. Twórcy zakładają więc długofalowe wsparcie tytułu, co dobrze wróży na przyszłość.
Crash Team Rumble – zrzut ekranu

Crash Team Rumble — recenzja. Podsumowanie

Połączenie platformówki z grą typu League of Legends? Proszę bardzo — twórcy z Toys for Bob dowodzą, że to możliwe. Więcej — to naprawdę działa i potrafi wciągnąć na długie godziny: mecze są szybkie, a te nieudane nie frustrują, tylko pozostawiają z chęcią kolejnej próby. Z technicznego punktu widzenia nie mam się do czego przyczepić: rozgrywka w Crash Team Rumble jest płynna, sterowanie dokładne, nie miałem też problemów ze znalezieniem chętnych do gry.

Tytuł niestety nie posiada „kanapowego” trybu multiplayer, ale nic nie stało na przeszkodzie, żeby moja pierworodna obserwowała z zainteresowaniem wydarzenia na ekranie. To w ogóle dobra gra na zapoznanie się z rozgrywką typu MOBA dla najmłodszych, w czym pomaga także fakt, że zaimplementowano w Crash Team Rumble polską wersją językową: dialogi i menu przetłumaczono na język Piastów. A stare pryki takie jak ja mogą jednocześnie chłonąć frenetyczną rozgrywkę i wspominać czasy swojej młodości. Dla każdego coś miłego.

Cieszy mnie ogromnie, że Activision po raz kolejny inwestuje w markę i to z takim skutkiem. Czekamy zatem na Crasha 5 lub remake Crash Bash z PS1. Tymczasem czas wracać do zadymy!
Crash Team Rumble – zrzut ekranu

{{"prosCons":"{}"}}

FAQ

Crash Team Rumble — czy to nowa wersja Crash Bash?

Bardzo chciałbym zobaczyć remake Crash Bash w takiej oprawie, jaką ma Crash Trilogy czy Crash Team Racing Nitro Fueled, jednak Crash Team Rumble to zupełnie nowa gra multiplayer z naszym ulubionym jamrajem.

Crash Team Rumble Deluxe edycja Deluxe — jaka jest jej zawartość?

Nowa gra z Crashem w roli głównej posiada wersję Deluxe (co ciekawe, pudełkowe wydanie znajdziemy właśnie w tej edycji), która oprócz pełnej wersji Crash Team Rumble zawiera też przedmioty kosmetyczne do wykorzystania w grze, karnet bojowy dla dwóch pierwszych sezonów oraz natychmiastowe odblokowanie poziomu 25.

Crash Team Rumble — premiera. Kiedy wyszła nowa gra z Crashem?

Crash Team Rumble miało swoją premierę 20 czerwca 2023. Gra ukazała się dotychczas na konsolach Sony i Microsoftu: PlayStation 4, PlayStation 5, Xbox One i Xbox Series X.

Crash Team Rumble PC. Czy Crash Team Rumble wyjdzie na komputery osobiste lub Nintendo Switch?

Na tę chwilę nie ma takich planów, przynajmniej nie oficjalnie. Biorąc jednak pod uwagę fuzję Microsoftu i Activision (które posiada prawa do marki), wiele rzeczy może się wydarzyć. Gra pasowałaby też bardzo do przenośnej konsoli Nintendo — przyjemnie byłoby rozegrać kilka niezobowiązujących meczów w podróży. Czy będzie taka możliwość? Zobaczymy.