NeonetNeonet
Wszędzie
Wszędzie
Telewizory i audio
Duże AGD
AGD do zabudowy
Małe AGD
Smartfony i zegarki
Komputery
Gaming
Sport
LEGO
Dom i ogród

Atlas Fallen — recenzja. Wyzwalanie ludzkości spod boskiego jarzma oraz surfing

Autor artykułu: Sebastian Deli
Sebastian Deli
Zaktualizowano:
Tak najkrócej można streścić, co czeka nas w Atlas Fallen. Oczywiście droga do wyzwolenia ludzkości nie będzie usłana różami, a surfing wbrew pozorom odbędzie się na piasku. Jaka wyszła z tego gra? O tym więcej w naszej recenzji Atlas Fallen na Playstation 5.

Atlas Fallen — recenzja. Niech żyje sezon ogórkowy!

Atlas Fallen — zrzut ekranu Jako gracz cenię sobie wakacje. Ale nie wakacje od grania, tylko czas wakacji szkolnych, kiedy kalendarz gamingowych premier nie pęka w szwach i mamy trochę przestrzeni na podjęcie wyzwania zmniejszenia zaległości (czyli tzw. „kupki wstydu”). To także świetny moment na zapoznanie się z mniejszymi tytułami, które nie są przysłonięte inną dużą premierą.

W przypadku Atlas Fallen mamy właśnie taką sytuację — nie jest to najgłośniejsza premiera roku, ale gra wychodzi w dogodnym momencie, aby nic nas nie rozpraszało i by można było poświęcić jej tyle czasu, ile wymaga. Czy Atlas Fallen broni się na tle innych dużych debiutów 2023?

{{"collection":{"neonet_product_ids":"378629,378630","forceSaleble":true},"title":"tytul strony","type":"html","template":"special_gridstack_1"}}

Piach, upadłe bóstwa i magiczna rękawica

Atlas Fallen — zrzut ekranu

Zaczynamy jako Bezimienny (lub Bezimienna, postać można dowolnie edytować pod względem płci i aparycji), jeden z wielu, człowiek zaciągnięty do niewolniczej pracy. Świat jest bardzo nieprzychylny: zaczynamy z ewidentnie podrzędnej pozycji społecznej, a wokół piach, jak okiem sięgnąć. Nie znajdziemy tutaj rozbudowanego wstępu — twórcy zdecydowali się wrzucić nas w środek piaszczystego świata i zmusić do orientowania się w zależnościach, które nim rządzą.

To dobrze: cenię takie podejście w dobie rozdmuchanych wstępów i licznych samouczków. Nasze położenie ma się jednak dość szybko diametralnie zmienić, kiedy w pustynnym piasku znajdziemy dającą nadludzkie zdolności rękawicę — relikt z przeszłości, który z zera, jakim jest nasz protagonista, momentalnie uczyni bohatera.

Z rękawicą (a właściwie z obecnym w niej bytem) nawiązujemy kontakt i jesteśmy przez nią prowadzeni przez świat i kolejne etapy historii. Skojarzenia z Forspoken są jak najbardziej na miejscu, szczególnie że dość szybko dostajemy też możliwość surfowania po piasku, co pozwala na bardzo szybkie przemieszczanie się po świecie Atlas Fallen (trailer z podtytułem „Lord of the Sands” reklamuje ten aspekt gry bardzo nietypowo, polecam zobaczyć!). Rozmiary stworzonego przez Niemców świata nie przytłaczają, co uważam za zdecydowany plus. Kilka zróżnicowanych krajobrazów sąsiaduje tutaj ze sobą, a dzięki umiejętności ślizgania się po piachu wszędzie możemy się dostać w krótkim czasie.

Atlas Fallen — gameplay. Rozbudowany model walki i system Momentum

Atlas Fallen — zrzut ekranuStudio Deck 13 przyzwyczaiło nas do wypuszczanych ostatnio w równych odstępach czasu souls-like’ów. Dylogia The Surge i współtworzony z CI Games pierwszy Lords of the Fallen pokazały, że bez rozdmuchanych budżetów i niebotycznych rozmiarów gry da się wejść do głównego nurtu, jeśli dopracuje się główne elementy tytułu. Produkcje Deck 13 zawsze walką stały — do dziś z rozrzewnieniem wspominam metodyczne usuwanie kolejnych kończyn przeciwników w The Surge, aby tym samym pozbawić  ich atutów.

Podobnie jest tutaj. Jeśli miałbym wyróżnić jeden element rozgrywki Atlas Fallen, to byłby to właśnie model walki. Różni się on jednak od souls-like’owych poprzedników. Tu jest bardziej dynamicznie, ze strategiczną podszewką, wciąż znajdziemy też u przeciwników kilka hitboksów i dodatkowe elementy do odłupania, które dają naszym adwersarzom perki (do czasu, oczywiście) i po usunięciu mogą zmieniać schematy ich ataków.

Za pomocą naszej rękawicy Bezimienny jest w stanie tworzyć z piasku bronie: podstawową i pomocniczą (np. wielkie pięści, topory, bicze), którymi okłada przeciwników, łącząc ciosy w combosy, walcząc nie tylko na ziemi, ale też w powietrzu, dzięki możliwości wielokrotnego skoku i zawieszeniu postaci w powietrzu przy szlagach trafiających w cel. Razem z parowaniem i unikaniem ciosów daje to pokaźny wachlarz możliwości. Umiejętne korzystanie z powyższych aktywuje w Atlas Fallen Momentum — system, dzięki któremu zadajemy więcej obrażeń, ale także sami otrzymujemy ich więcej. Jest ryzyko, jest zabawa.

Jakby tego było mało, pasek impetu podzielono na trzy części, na których możemy umieszczać tzw. kamienie esencji — zdolności pasywne lub aktywne, które aktywują się po kolei. Zależności między tymi umiejętnościami i prowadzenie walk w sposób bardziej ryzykowny (trudniejszy, acz opłacalny) to clue programu. Widać doskonale, że nad potyczkami w Atlas Fallen zespół deweloperski spędził wystarczającą ilość czasu.

Atlas Fallen — recenzja. Co można było poprawić w nowej grze twórców The Surge?
Atlas Fallen — zrzut ekranu

Przy wszystkich powyższych superlatywach jest też kilka łyżek dziegciu, o których nie sposób nie wspomnieć. Po pierwszym dobrym wrażeniu, jakie wzbudza świat, przychodzi moment lekkiego rozczarowania fabułą, która dość szybko schodzi na drugi plan. Nie do końca wykorzystano też potencjał nowych konsol (gra ukazała się tylko na nowej generacji oraz PC) pod względem grafiki, jaką mogą prezentować te sprzęty. Otoczenie w grze może się podobać, ale już mimika postaci raczej pozostawi niedosyt i wspomnienie poprzedniej generacji.

Rozbudowania systemu walki nie odzwierciedla ekwipunek i inne elementy RPG — parametry postaci dyktowane są jedynie przez pancerz (można go ulepszać). Mógłbym też ponarzekać nieco na zróżnicowanie zadań pobocznych czy czasem przeszkadzającą kamerę, ale z drugiej strony należy pamiętać, że mamy do czynienia z grą z segmentu AA, której budżetu nie można porównywać z największymi produkcjami na rynku.

Atlas Fallen — recenzja. Podsumowanie
Atlas Fallen — zrzut ekranu

Atlas Fallen to odważny projekt. Deck 13 nie bało się wyruszyć na nieznane wody (a może — piaski), tworząc zupełnie nowe IP z naprawdę oryginalnym systemem walki. Ci, którzy naprawdę poświęcą jej czas i poznają niuanse systemu walki, spędzą miły czas dający sporo satysfakcji. A kiedy zabawa w pojedynkę stanie się nużąca, można będzie skorzystać z opcji gry kooperacyjnej, gdyż Atlas Fallen posiada też tryb co-op.

Mimo kilku niedociągnięć zaliczam Atlas Fallen do przedsięwzięć jak najbardziej udanych. Deck 13 odważnie postawiło na nowy pomysł, nie odcinając kuponów od swoich uznanych marek. Opłaciło się — to gra sprawiająca sporo frajdy, szczególnie w kooperacji. Warto przyjrzeć się jej, zanim rozpocznie się końcówka roku z kolejną falą wysokobudżetowych, promowanych od dawna produkcji. Atlas Fallen wpisuje się więc w obecny kalendarz premier idealnie. Nic, tylko surfować po piasku!

{{"prosCons":"{}"}}

FAQ

Atlas Fallen — zrzut ekranu

Atlas Fallen — premiera. Kiedy wychodzi Atlas Fallen?

Dzień premiery Atas Fallen był już przekładany (pierwotnie gra miała ukazać się w maju), ale 10 sierpnia 2023 można było już zakasać rękawy i młócić wrogów na PC, PS5 i Xbox Series X/S.

Atlas Fallen — wymagania sprzętowe. Na jakim pececie zagramy w nową grę twórców The Surge?

Zastanawiasz się, czy Twój sprzęt da sobie radę z najnowszym dziełem Niemców z Deck 13? Poniżej znajdziesz wymagania systemowe dla Atlas Fallen.

Wymagania minimalne (30 fps / 1080p):

  • Procesor Intel Core i5-6600K 3.5 GHz / AMD Ryzen 3 1200 3.1 GHz
  • Pamięć 8 GB RAM
  • Karta graficzna 4 GB GeForce GTX 1050 Ti / Radeon RX 470 lub lepsza
  • Dysk 35 GB HDD
  • System operacyjny Windows 10 64-bit

Wymagania zalecane (60 fps / 1080p):

  • Procesor Intel Core i7-9800X 3.8 GHz / AMD Ryzen 5 3600 3.6 GHz
  • Pamięć 16 GB RAM
  • Karta graficzna 8 GB GeForce GTX 1070 Ti / Radeon RX 5700 lub lepsza
  • Dysk 35 GB HDD
  • System operacyjny Windows 10 64-bit

Atlas Fallen — coop. Czy Atlas Fallen ma cross play?

Nową grę twórców Lords of the Fallen możemy przejść ze znajomym w kooperacji. Jest to o tyle dobrze zaplanowane, że postęp po ukończeniu sesji zostanie zapisany dla obu graczy osobno. Gra traktuje też postaci indywidualnie: kiedy Ty rozmawiasz z NPC-em, kolega może np. oglądać przerywnik filmowy. To wszystko jednak pod warunkiem, że korzystacie z gry na tej samej platformie. Pecetowiec zagra z pecetowcem, posiadacz PS5 z innym posiadaczem konsoli Sony, a Xboxowiec z Xboxowcem.