Kolejna jesień, kolejne Call of Duty. Co roku pojawiają się pytania o zasadność wydawania nowej gry z serii w tak krótkim odstępie czasu (tak jak i przy innych “tasiemcach”, typu Battlefield, Assassin’s Creed czy FIFA). Nie mija jednak wiele czasu od premiery, a zaczynają docierać do nas wiadomości o kolejnych milionach sprzedanych kopii gry czy też wypchanych po brzegi serwerach do rozgrywki wieloosobowej i produkcja okazuje się sukcesem. Jak jest tym razem? Call of Duty: Vanguard — recenzja wersji na PS5.