












Są częścią mnie integralną
słuchawki MANTA duże.
Do wszystkich moich tkanek
pompują kable muzę.
W uszy i prosto do mózgu.
Synapsy się chwycą za ręce
i tańczą w szale szalonym
i krwinki w krwistej sukience
tańczą mi rzęski w jelitach,
błędnik po szyi błądzi,
śledziona takty śledzi,
co ucho o tym sądzi?
A ucho z drugim uchem
odrzekło bez wahania,
że te słuchawki MANTA
są nie do zajechania!